Sobota, 2 październik 2004, godz. 16.00
Warszawa, "Lemon" na ulicy Sienkiewicza


Zlot, zlot i zlot! Od rana, tego pamiętnego dnia, mi to chodziło po głowie... Kogo tam spotkam? Czy przyjdą fajni ludzie? Jak będą wyglądać? Jak się później okazało wszystko poszło (prawie) super :)

Ale zacznijmy od początku. Na początku był Chaos ... Ups... To nie ta praca :) O czym to ja miałem pisać? AlienArt, przypomnij - Aha już wiem! :) Na początku było metro, które swoim szybkim tempem, podwiozło mnie na przystanek "Centrum". Wysiadłem i spokojnie udałem się na miejsce spotkania, dumnie pokazując przechodniom swoją koszulkę "Frycz 17" :)

Na miejscu usiadłem, i czekałem... Po jakichś 5 minutach dosiadł się do mnie pewien młodzianin - No 1 (ale starszy ode mnie :) ) Przywitaliśmy się i zaczeliśmy gadać - wbrew pozorom niewiele na temat Archiwum :) Zamówiliśmy jakąś kwaśną specjalność baru (lemon... ) i ciągle gadaliśmy.

Po jakiś 20 minutach No 1 zaczepił jakieś panny - okazało się, że one też na zlot, ale coś ich chyba kiepsko poinformowałem o mojej koszulce :) Ech te moje zdolności organizacyjne :((( (choć z drugiej strony na xfiles.xg.pl wyraźnie w newsie napisałem, że będe miał takową koszulkę), Więc przysiadła się do nas Shini z koleżanką.

Pstryknaliśmy pare fotek, zamówiliśmy z No 1 piwo (koleżanki zapomniały forsy (!!!)). Jednej pożyczyłem troszkę kasy (żeby porzyczyć drugiej już nie miałem :( ) No i nawijaliśmy :) O wszystkim i o niczym :)

Około godz. 18.00 zmył się No 1 i zostaliśmy tylko w 3 osoby... A liczyłem conajmniej na 6 (głowny cel zlotu - być lepszym, od Krakowian :) ). No więc zaczeliśmy zastanawiać się co zrobić aby ludzi next time przyszli i w końcu nie doszliśmy do żadnych wniosków :).

Pogaliśmy jeszcze sobie troszke czasu (w międzyczasie włączyli muzykę :) ) i się zmyliśmy. Postanowiłem jeszcze odprowadzić koleżanki na przystanek autobusowy (po drodze zaliczyliśmy... McDonald - a co myśleliście, świntuchy :) i pokazałem moją szkołę :) ). Zlotowiczki zabrał autobus (linni chyba 204), ja wsiadłem w metro i ze stacji "Ratusz" pojechałem w siną dał... :)

Zlot uważam za jak najbardziej udany! Choć mój portfel myśli inaczej... Szkoda tylko, że nasi znajomi z XForum troszkę zlot olali :( Niestety ale Kraków tym razem był lepszy!


Coś takiego mógł napisać tylko Mulder ;P